|
|
libro
klik!
sono
klik!klik! vecchio
'08:
VIII,
V,
II,
I. '07: XII, XI, X, VIII, VI, IV, I. '06: XI, X, IX, VII, VI, III, II, I. '05: XII.
Links
amicikarykatura sztukmistrz melania krolewniany design
TxT e io. |
A ja? Zdałam tą nikczemną maturę z wcale nie najgorszym wynikiem, który w znacznym stopniu podniósł mój esej na temat twórczości AS'a polskiej literatury fantasy, dostałam się na jeszcze bardziej nikczemne studia i mam zamiar dołączyć się do stróżów prawa w naszym kraju. Mam nadzieję, że zdam egzaminy, a jeśli tak się stanie, to na Mikołaja w tym roku dostanę pałkę i paralizator :D Dlaczego? Z dwojga złego wolę tamtą stronę... Po 15 latach emerytura - to wcale nie brzmi najgorzej. I będzie to przykład, że nawet taka jak ja - łobuziara, która jeszcze 6-7 lat temu piła wina, chodziła brudna i jeździła na woodstok może się nawrócić :) Nadal mam tego samego M. nasza miłość jeszcze nie wygasła. Moje życie już nie jest smutne. Znów jak małe dziecko poznaje świat, zachwycam się każdą sekundą życia i UWAGA! zaczęłam bardziej dbać o siebie niż to jest potrzebne :) 2009-10-01, skomentuj (5) 65. Czasami przychodzi taki czas, że gdyby mi się nawet bardzo, ale to naprawdę BARDZO nie chciało tu wracać to jednak sytuacja zmusza mnie do tego. Staram się właśnie opanować sytuację. Nie denerwować się. Być twarda... No ale cóż, nie na darmo nazwano nas "płeć słaba". Nie, nie chcę umierać, nie będę się cięła, skakała z bloku, wąchała kleju czy popełniała również innego samobójstwa na swoim organiźmie. Po prostu... Poczekam. Nie, nie przeczekam. Poczekam. I przyjmę do wiadomości to, co i tak będę musiała kiedyś przyjąć... Pozostaje mi tylko serdecznie pozdrowić wszystkich, którzy jeszcze czasem odwiedzają starą nerwuskę z blogu, który już dawno przestał mieć jakiekolwiek znaczenie w moim życiu. Będę wracać. 2008-08-06, skomentuj (4) 64. Nowa zajawka: Sędzia mówi: Witaj Leposie na Letniej Olimpiadzie! Przed Tobą 5 konkurencji. Pamiętaj, zwycięstwo zależy od Was wszystkich. Powodzenia, niech zwyciężą najlepsi! Pierwsza konkurencja to łaskotanie stonogi aż padnie ze śmiechu. Służyć do tego będzie komenda Łaskocz. Każda drużyna ma własną stonogę. Stonoga ma sto nóg, które aż się palą aby je połaskotać. Do dzięła Leposy. Śmiech to zdrowie i zwycięstwo w pierwszej konkurencji. Łaskotać bawiąc, uczyć bawiąc, ale zwyciężyć łaskocząc? Może to dziwne ale to powiedzenie wkrótce wejdzie do codziennego języka! Oto druga dyscyplina nazwana niewymownie Stocz Biszkopta. Jak się do niej zabrać? Już wyjaśniam (...). To specjalna komenda do turlania biszkopta! Każda drużyna ma własnego oznakowanego Biszkopta. Do toczenia, gotowi... Słusznie tedy. Tocz go i nie oglądaj się za siebie. W klasyfikacji generalnej wynik tej dyscypliny będzie bardzo ważny. Dobra passa cały czas trwa. Jakkolwiek szczęściu trzeba trochę pomóc. Leposy nie spać, a biszkopta turlać. I wiele, wiele, wiele, nawet bardzo bardzo wiele takich śmiechowych sms :D 2008-05-15, skomentuj (2) 63. Jesteśmy zawieszeni. Jak dwie krople wody wiszące nad jeziorem uwiecznione na zdjęciu. Nigdy nie złączą się już tam w całość. Po co mi to pokazywał? Teraz to tak, gdybym była jego koleżanką, znajomą sąsiadką, do której idzie ze szklanką poprosić o trochę cukru, bo akurat się skończył... Taką, z którą robi wspólny wypad by zrobić kilka zdjęć... Ale jednak tylko koleżanką. Już nie ukochaną, na której widok serce zamiera na jedną sekundę. Koleżanką. Niepisaną, ale... Ile razy jeszcze będę powtarzać to słowo? To jak zaklęcie, egzorcyzm. Tłumaczy to brakiem czasu, niestosowym zachowaniem, brakiem miejsca... Nie wiem czym. Dlaczego akurat koleżanką? Nie chcę... Chcę byś mnie kochał. Tak mało. Jedna kropelka miłości w oceanie gniwu, złośliwości i smutku. Kochaj. 2008-02-22, skomentuj (14) 62. Niestety zwolenników notek pełnych przemyśleń, tak i tych, którzy chcą wyciągać naukę poprzez tezę, rozwinięcie i hipotezę muszę przeprosić, bo prawdą jest, że napiszę dzisiaj o wszystkim i o niczym. Zwalił sie nagle, niespodzianie, skutecznie zadziwiając i Wczoraj zawitało do mojego pokoju trzecie zwierzątko: małe, czarne, ze śmiesznie wystającym kiełkiem z pyszczka. Niestety sunia bardzo tęskni i nie chce jeść. Leżymy sobie razem na łóżku i narzekamy jaki to ten świat jest wstrętny. Brat M. podrywa moją nastoletnią koleżankę, przy czym ewidentnie zaznaczył (jak to faceci, nie jest wyjątkiem przecież), że wyleczy ją z dziewictwa (jeśli takowe jeszcze posiada), a jeśli nie, to cieszę się bardzo, bo miałabym wyrzuty sumienia, że ich ze sobą zapoznałam. 2008-01-30, skomentuj (11) 61. Znalazłam nowe hobby. Pamiętniki po włosku. A gdzie? A tu. Wypieki na twarzy i rosnące podniecenie, uwielbiam się tak czuć. 2008-01-24, skomentuj (13) 60. "Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty. Ani miłość kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze. Miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze..."
Happysad
"Gdy ktoś, kto mi jest światełkiem
gaśnie nagle w biały dzień.(...) W bezsilnej złości łykając żal dać się powalić.(...) Los inny mi pisany jest."
Perfect
Nie ma już nikogo i niczego co trzymałoby mnie tutaj. Nawet już jeść nie mogę. Jego nie ma, wciąż go nie ma.
2008-01-21, skomentuj (7) 59. A My, jak te dwie samotności tkwimy wciąż w sobie i ze sobą. Jak ten Misiu co bez łapek byłby żmijką z uszami... Robię podliczenie, które ratuje mi życie. Rzucam palenie. Postaram się. Znów rysuję, nie koty, nie róże, nie ludzi. Znów rysuję to co czuję. Muzyka w mojej duszy jest miła dla ucha, nawet Twojego. Bo czy Twoje nie jest moim i nie słyszy tego samego? Zmieńmy to co dotąd było złe, w dobre, a to dobre w jeszcze lepsze, przyjemniejsze. I... Cieszmy się sobą, światem, z ludźmi. Nie kryjmy tego. Tak jak EKG do tej pory zostało na ostatnim, górnym, piwnicznym stopniu, tak i My tam jesteśmy. Jeden, malutki kroczek. Może przeskoczymy go razem? 2008-01-14, skomentuj (10) 58. Tak jakby jestem szczęśliwa. Tak jakby kocham. Tak jakby? Nie! To naprawdę się dzieje. Choć karnawał - nie ma imprez. Nawet mi ich nie szkoda. Zamykam się w cieplutkim pokoju i przytulam. Jest dobrze. Koniec semestru wiąże ze sobą więcej nauki i zabieganie. Zdam, nie zdam? Podciągam oceny. Nie, tym razem nie na dopy. Na koniec roku poprzedniej klasy miałam gorszą średnią niż teraz, na semestr. Angielski? Mam gdzieś angielski. Amato l'italiana. Zastanawiam się jeszcze nad tą maturą. Geografia, biologia? Które wybrać? Najlepiej byłoby. gdybym zastanawiała się nad fizyką i matematyką. Ale cóż z podstawowych? Do tego trzeba mieć smykałkę. Niestety urodziłam się w humanistycznej rodzinie. Architekt? Chętnie, ale odpada. A może projektantka. Wnętrz, strojów? To i to. Nie. Za dużo na moją sześcio kilową głowę. Po trzy kilo? A może cztery i pół? Chce czytać 14.000 słów na minutę. Chcę być najlepsza. Edit. 2008-01-11 6:66:66 "Jedziemy na oslep, juz do baru biegne, od jutra nie pije, ale dzisiaj przegne!" "Tylko seks, pieniadze, wódka i czekolada!" 2008-01-10, skomentuj (15) 57. Marzenko dziękuję Ci, że przyszłaś. Że przez Ciebie poczułam wstyd przez to co robiłam, a raczej zaczynałam robić. Dobrze, że jestem strachliwa. Dziękuję Ci też za pomoc duchową i chociaż może nigdy tego nie przeczytasz, chcę aby to tu było. Aby mi czasem przypominało tę chwilę, gdy przyszłaś do mnie z czekoladą i przytuliłaś mnie. Dziękuję. 2008-01-07, skomentuj (4) 56. Reklama dźwignią handlu:
Proszę, wejdźcie, pooglądajcie, najbardziej mi zależy na Waszej opinii, czy długo ładują się grafiki, jak Wam się podobają? Dopiero zaczynam, więc możecie jeździć po mnie ile chcecie:) A co u mnie? To już kolejna samobójcza ewentualność, umrę w końcu na serce od napojów energetycznych. Ostatnio piję ich bardzo dużo, a nigdy nie piłam kawy, chociażby mocnej herbaty. A same soki, woda i teger/redbull/americanbull notorycznie przepływają przez moje gardło i myślę, że w końcu pęknie mi pikawa od tego. Pozdrawiam (: 2008-01-05, skomentuj (8) 55. Życie jest gdzie indziej. Zacznę może od tego, że bardzo nie podoba mi się nowa odsłona blog.pl, tj. wygląd administracyjny bloga. Jest zakręcony i porąbany, wolałam już to połączenie bieli i sraczkowatego brązu, od tych unowocześnionych opcji. Denerwuję się za każdym razem, gdy muszę coś zmienić w html'u, bądź usunąć komentarz, wpis do księgi. Bardziej zakręcić się nie dało? Grrr. Kolejna sprawa to oczywiście święta, których już nie ma. Nie składałam życzeń oprócz tych, które brały pod uwagę moje wychowanie, czyli niemiłosierny krzyk wychodzącej nerwuski z apteki i kolejny, tylko, że ze sklepu. Jestem ochydnie wprost zła na komercję, która owładnęła te (jedyne trzy!) dni w roku. Bo zamiast cieszyć się, że Jezusek kolejny raz przyszedł na świat, ludzie biegają za mięsem, grzybami i choinką. Dodam do tego też spiskowanie przez telefon, żeby nóż widelec, nie upiec tych samych ciast. A więc to kolejna wkurwiająca kwestia. Następna: siedzę w domu i użalam się nad sobą, nie powiem, że tego nie lubię, ale już to za długo trwa. Gdyby tylko był śnieg, mogłabym zaciągnąć na jakąś górkę sanki i zjechać na nich cztery lub pięc razy. Już nawet wysilam się i gibam taniec mrozu szczękając zębami, a tu co? Na niebie minus trzy chmury. Za pięć dni będę musiała na kacu zmienić kalendarz na ścianie i pakować walizkę do szkoły. Kiedy oni (ministerstwo edukacji i oświaty) się w końcu nauczą, że młodzieży od lat 15-stu powinni dawać jeszcze jeden dzień wolnego po Nowym Roku? Młodsi się wyszaleją, a starsi wyleczą i wszystko będzie grać, a tak to nawet piwa na kaca wypić nie można, bo na następny dzień trzeba pędzić pod gmach więzienia bez kratek. A teraz tak bardziej optymistycznie: patrzy się na mnie mikołaj z czekolady, chyba go zjem, w końcu tylko cent mi przybył na tyłku. 2007-12-27, skomentuj (10) 54. "A gdy kupię sobie w końcu tą książkę, to ją przeczytam, ponieważ książka jest gruba, posiada wiele stron, będę tę książkę czytać długo i wytrwale. Spędzę nad nią kilka godzin podzielonych na kilka dni i nocy, a gdy już przeczytam tą książkę kupię inną i tą inną przeczytam tak samo jak tą, która inna nie jest." Z 3 listu do dresian. Pytanie tylko co to za książka i w jakim języku. Już od bardzo dawna mam chęć jechać w miasto i zrobić sobie wycieczkę po księgarniach, zajrzę na Bronowicką, na Sienną, pokuszę się nawet o tą na Centrum. Chcę kupić sobie w końcu coś z włoskiej literatury, pisanej po prostu włoskim językiem, tak jak Bóg go stworzył. Aha, no i M. ma problem, przy czym ja też go mam. Ten problem to 50 dni wakacji, które stawia mu państwo. Jakoś nie wyobrażam sobie go wśród kryminalistów, jedzącego jakieś purchawki łyżeczką i śpiącego na łóżku o szerokości 70-80cm. Nasrane w papierach i w ogóle... Poza tym idą święta... Planujemy już Sylwestra na Słowacji.. Eh. 2007-12-04, skomentuj (23) 53. "...ciało moje bało się nieznośnie, uciskając strachem mego ducha, duch uciskał ciało i każda najdrobniejsza fibra kurczyła się w oczekiwaniu, że nic się nie stanie, nic się nie odmieni, nic nigdy nie nastąpi i cokolwiek by się przedsięwzięło, nie pocznie się nic i nic. Był to lęk nieistnienia, strach niebytu, niepokój nieżycia, obawa nierzeczywistości, krzyk biologiczny wszystkich komórek moich wobec wewnętrznego rozdarcia, rozproszenia i rozproszkowania. Lęk nieprzyzwoitej drobnostkowości i małostkowości, popłoch dekoncentracji, panika na tle ułamka, strach przed gwałtem, który miałem w sobie, i przed tym, który zagrażał od zewnątrz.[...] Wspomnienia! Przekleństwem ludzkości jest, iż egzystencja nasza na tym świecie nie znosi żadnej określonej i stałej hierarchii, lecz że wszystko ciągle płynie, przelewa się, rusza i każdy musi być odczuty i oceniony przez każdego, a pojęcie o nas ciemnych, ograniczonych i tępych jest nie mniej doniosłe niż pojęcie bystrych, światłych i subtelnych. Gdyż człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna. [...] O, te sądy ludzkie, ta otchłań sądów i opinii o twoim rozumie, sercu, charakterze, o wszystkich szczegółach twej organizacji-otwierająca się przed śmiałkiem, który swoje myśli ubrał drukiem i puścił między ludzi." Gombrowicz 2007-11-27, skomentuj (15) 52. Nie wolno się poddawać. Jutrzejszy dzień przyniesie nowe wiadomości o mnie samej: czy jestem tolerancyjna, cierpliwa, no i czy umiem wybaczać. Zazwyczaj nie miałam z tym problemów, ale dzisiejsza sytuacja zmusiła mnie do... nawet nie wiem do czego. Czuję się tak, jakby zostało po mnie tylko małe westchnienie, które uleci wraz z moim imieniem. Chciałam napisać coś wesołego, ale przez Mojego (zazwyczaj Kotuś, Misiu, Kaczufa - dzisiaj mam ochotę nazwać go głupim chujem), nie jestem w stanie nic dobrego z siebie wykrzesać, nawet nie powinnam pisać tej notki. Chcę jednak by jakaś część dnia tu była i pamiętała o niedzieli. -Ten odtwarzacz DVD czyta empetrójki? -Pewnie, empetrójki, empedwónastki, nawet stare gazety czyta! 2007-11-25, skomentuj (10) 51. WYSIADAM, TO MÓJ PRZYSTANEK. Tak, wysiadam, zostawiam wszystko i idę w pizdu. Dlaczego zapytacie? Bo tak kurwa! 2007-11-20, skomentuj (3) 50. I pojechał sobie, znowu mnie zostawił. A ja nie patrząc na przeciwności losu kupiłam farby, pędzle i pomalowałam nowiusieńki dywan w pokoju. A raczej mój gabarytowo mały psiak to zrobił. No i co teraz powiem? "Mam przyleciało ufo i zerzygało się na nowy dywan, to wcale nie moja niebieska farba jest na beżowo-brązowym dywaniku, który wczoraj kupiłaś." A mam przytuli do piersi i odpowie: "Nic się nie stało córeczko, jutro kupimy nowy." I wtedy się obudzę. 2007-11-15, skomentuj (16) 49. a) Szczerze mówiąc, to teraz boję się jeździć windą. Zabiłabym stworzenie, które tak niedawno moja rodzina przygarnęła do swojego domu. Na szczęście nic poważnego się nie stało, psiak ma się dobrze, nie odniósł żadnych ran ani złamań. Za to mam poparzone palce (kurewsko boli!). b) Problemy z rodzicami (a kto ich nie ma?) doprowadzają mnie do szału, mam nadzieję, że wytrzymam jeszcze przez ten czas kiedy muszą mnie znosić. Poparzyłam rękę trzymając smycz, żeby psiak jak najmniej ucierpiał, a przy robieniu opatrunku zadarłam się, to matka oczywiście musiała powiedzieć, że w dupie to ma, że mnie boli, prawie jej psa nie powiesiliśmy i że ona musi się wyspać bo idzie do pracy. No tak, powieszony pies szczeka, biega i macha ogonkiem z uśmiechniętą minką, a ta co go powiesiła kwiczy z bólu. I gdzie tutaj sprawiedliwość?! 2007-10-17, skomentuj (0) 48. Wakacje minęły jak zwykle za szybko, czas pakować cegły do plecaków i zapierniczać pod hangary... Jestem niesamowicie zła z tego powodu. Ale tak optymistycznie też muszę pomyśleć. Przecież za mną już ponad połowa nauki, choć człowiek uczy się przez całe życie... Liczę jeszcze 2 lata +4 to będzie 6 lat, a później praca... I koło się zamyka. Jak tak można? Czy człowiek naprawdę musi się godzić z tą niesprawiedliwością? 6 lat laby w domku, 6 podstawówki, 3 gimnazjum, 3 liceum, później studia i do roboty wio, bo nie będzie co jeść... Myślę, że człowiek niewiele różni się od zwierząt. Nie będę tłumaczyć, sami to przemyślcie. Ale końcowo żyjemy przecież po to, by mieć dzieci, prawda? Mogę się założyć, że tylko niewielu ich nie będzie miało, bo w końcu przecież nawet moja nauczycielka z angielskiego znajdzie sobie męża i mu coś urodzi... Pewnie małą nauczycielkę angielskiego (tak sądzę...) :) Eh... koniec tej zabawy. Idę chudnąć na rolki (w końcu po to je kupiłam). 2007-08-30, skomentuj (11) 47. Koniec wakacji, ale imprezy dopiero zaczęte. Wyjazd pod namioty. Widzę, że nie całkiem mój blog stał się opuszczony. Jednak ktoś tu zagląda. Smutno Wam? Dlaczego? W poniedziałek uśpiliśmy naszego młodziutkiego psiaka Lulu... Jednego z dwóch, zapraszam serdecznie. 2007-08-25, skomentuj (5) 46. I znów zmieniam szablony co tydzień, szukam takiego, który mi się spodoba najbardziej. Oczywiście sama je robię (od zawsze...). Nikt tutaj nie wchodzi, więc mogę eksperymentować. 2007-06-05, skomentuj (10) 45. Staram się pisać w miare regularnie, ale jak widać chyba mi to nie wychodzi... Pozatym i tak ten blog już dawno umarł dla świata, jest tylko nędznym cieniem mojego pamiętnika sprzed lat. Cóż z tego, że go odkurzyłam, pościągałam te wiszące na nim pajęczynki, skoro i tak pełno pajączków się tu kręci... A blog płacze, bo jest samotny... Ale teraz do rzeczy, moje Kochanie poszło dzisiaj do nowej pracy, powodzenia Skarbie:* A u mnie co nowego? Może to, że częściej siedzę w domu, bo czułam się jakbym była swoim duchem. Znowu przytyłam (odwieczny problem kobiet na całym świecie!) Ostatnio często przypatruje się dzieciom, z resztą nie tylko ja. Dlaczego? A może jest w tym jakiś ukryty punkcik, o którym jeszcze oboje nie wiemy? Czuję się... samotna. Bo zamykając się w świecie miłości nie miałam na nic i na nikogo czasu... A teraz to już przeszłość, może i lepiej. Nie interesują mnie pijacy, z którymi kiedyś się "przyjaźniłam"(?!). Życie od wypłaty do wypłaty, co wypić i skąd wziąść kase... Wielkie problemy małych ludzi. Dlaczego w dzisiejszych czasach tak jest? 2007-04-17, skomentuj (4) 44. Kolejny rok. Co razem z nim? Wieksze zmartwienia, duże problemy i załamanie. Jak to się nazywa? Wiosenna depresja? Kiedy wszystko budzi się do życia, ja nie mam na nic siły. Męczy mnie wszystko. Często się denerwuje. Jeszcze częsciej płaczę. Dlaczego? Nie wiem. A może... Bo dlaczego nie? Zobaczymy. 2007-04-06, skomentuj (8) 43. Nie mam linków, więc Sztylet posiedzi chwilę tutaj: http://sztylet.mylog.pl O, i świrki też: http://odbyt.mylog.pl 2007-01-10, skomentuj (10) 42. WRÓCIŁ!!! Z nim mój uśmiech i radości :) 2006-11-29, skomentuj (5) 41. Czułe słowa, a w nich tęsknota, miłość, ból, cierpienie. Łzy, a w nich wszystko. Nocne szepsty, wspólne łzy, obietnice, wyznania. I nadzieja. 2006-11-26, skomentuj (2) 40. Wyjechał... A bez Niego została martwa, cicha pustka w moim sercu. Jeszcze 9 dni... Nie płacz kochanie, ja niedługo wracam. Jedna, druga, trzecia, czwarta... Nieskończoność łez. Smutek i tęsknota. Pepsi w szklance, sms, kąpiel. Nie płacz. Nie płaczę. Proszę nie płacz. To tylko 10 dni, tak niedługo, tak niedaleko... A jednak nie pocałuje, nie przytuli. Nie pocałuję, ani nie przytulę przez 10 dni mojego największego i najcenniejszego skarbu. Słyszę Go codziennie, widzę uśmiech na fotografiach. Ale oddałabym wszystkie diamenty świata za dotknięcie go dzisiaj, teraz, chociażby malutkim paluszkiem u stopy... 2006-11-17, skomentuj (10) 39. Hihi. Jestem szczęśliwsza niż zwykle. I chociaż bakterie oblazły mnie z góry do dołu, i nawet z wyrzutami sumienia, czuję się najszczęśliwszą Tusią na świecie. Dlaczego tak jest? Zapytajcie jednego pana. Jest brunetem, ma piwne oczy, boskie ciało, i potrafi lekkim muśnięciem wywołać wyładowanie elektryczne w moim sercu. Kochamy się, prawda? I tak jest od stycznia... 2006-10-03, skomentuj (7) 38. Fajniutko mi. Jestem z siebie dumna. Juz LO, za niedługo się coś wydarzy mam nadzieję, że ciekawego:) 2006-09-18, skomentuj (4) 37. Już nie boję się tego co będzie jutro. Nie boję się żyć. Nie boję się niczego. No... może dużych wysokości. Po takich przejściach, po przejściach 1 lipca nie ma dla mnie rzeczy niemożliwej. Tę datę zapamiętam do końca życia. Już są trzy takie dni... Traumatyczne przeżycia. 2 stycznia przespałam. 18 marca, hm.... 1 lipiec, morderstwo. Nie boję się. Nie piję alkoholu, nie biorę narkotyków. Jestem (a może tylko udaje?) grzeczną córką, wnuczką, siostrą, kuzynką, koleżanką, przyjaciółką. I... zakochałam się, wiecie? 2006-07-05, skomentuj (9) |
|